wtorek, 3 lutego 2015

Ferie Zimowe cz.I

Młode małżeństwo siedziało na sofie żywo o czymś rozmawiając.
-Nie zgodzi się! -Trwał nadal przy swoim mężczyzna.-Jest uparta jak diabli. Nie mogłaś wybrać sobie innej przyjaciółki?-Spytał żartobliwie.
-Przestań Blaise! Zgodzi się, dla naszego syna zrobiłaby wszystko,  wiesz dobrze, że kocha dzieci.
-Ale Ginevro...
-Nie mów na mnie Ginevra!-Warknęła na ciemnoskórego.-Skończ już ten temat. Ja już się postaram by pojechała. A jak z Draco?
-Od razu się zgodził, gdy usłyszał, że Mionka jedzie.-Spojrzał na żonę znacząco. -Zakochał się głupek jeden.
Przez to stwierdzenie dostał lekko w brzuch z łokcia od dziewczyny. Skrzywił się lekko i natychmiastowo powalił Ginny na plecy a sam ulokował się na niej.
-Zabini! Złaś, ciężki jesteś! -Wysapała.
-Ja?!-Zrobił urażoną minę. -Przecież tak mnie karmisz, że nie da się być grubym.
Zaśmiał się widząc jej zdenerwowaną twarz.
-Śpisz na kanapie.
Momentalnie zaprzestał się śmiać.
-Bynajmniej!  Ale ty bardzo dobrze gotujesz! No ja bym tego nie docenił?  Ja?! -Próbował opanować sytuację. Gdy zauważył, że Ruda chichocze.
Nagle rozległo się pukanie do drzwi i bez słów zaproszenia, otworzyły się gwałtownie i pojawiła się w nich brązowooka dziewczyna.
- Cześć - Uśmiechnęła się wesoło.
- Hermiona! - Ruda mocno uścisnęła przyjaciółke, tak dawno jej nie widziała.
- Cześć Mionka- Blaise ucałował kobietę w polik. - No żono puśç ją już, bo udusisz biedaczkę. Siadaj i opowoadaj, co się z tobą działo.
Usiedli na kanapie i wsłuchali się w długi monolog o podróżach brązowowłosej. Głównie mówiła o Francji, przebywała tam u swojej ciotki.
- Fascynujące. Ale... musimy ci coś powiedzieć. Bo chodzi o to, że...- Nagle jej odpowiedź została przerwana wesołym okrzykiem.
- Ciociaaa!- Mały, czarnowłosy chłopczyk o jasnej cerze wybiegł zza jednych z wielu drzwi i rzucił się w ramiona Hermiony.
- Nedwin, ale urosłeś.- Przytuliła mocno do siebie sześcioletniego łobuza.
- A ja słyszałem ze jedzies ze mna i wujkiem na ferie! - Kobieta zrobiła duże oczy i spojrzała na pare siedzącą na kanapie.
- Że co prosze?- Spytała. Ginny niepewnie zaczęła mówić.
- No właśnie chcieliśmy ci to powiedzieć. Wypadł nam wyjazd służbowy i nie możemy pojechać w góry,  Zabini ma tam domek, a obiecaliśmy małemu, że pojedzie w tym roku. No i właśnie chcieliśmy byś ty z nim pojechała i... i Draco.
Herma poczerwieniała lekko.
- Z tym dupkiem? Nie! Nie zgadzam się,  mogę sama pojechać, ale nie z tym tlenionym blondasem!- Mówiła lekko wkurzona.
- Ale Herm, mamy kupione dwa bilety dla dorosłych. On musi pojechać.  Błagam cię. - Zrobiła zrozpaczoną minę. - Proszę.
- Ciocia nie jedzie?- Ned miał lekko zaszklone oczy. Gdy to zauważyła Miona
, przytuliła chłopca.
- Pojade Ned, pojade...- Powiedziała niechętnie, patrząc na podłogę.  Zab widząc jej wzrok, zachichotał.
- Smok się diametralnie się zmienił,  Mionka. Naprawdę.
- Jakoś nie chce mi się w to wierzyć.
Nagle drzwi zostały gwałtownie otworzone i stanął w nich obiekt ich rozmów.
- Diable jakiś bachor mnie zaczepił i...- Spojrzał na szatynke zdziwionym wzrokiem i poczuł przysłowiowe motyle w brzuchu.- Ggranger?
- No Granger, Granger. Musze cie znosić przez...- Spojrzała pytająco na panią Zabini.
- Tydzień. No nie liczac dojazdu i powrotu. To wtedy niecały tydzień.
"Czyli się zgodziła!!!" Ucieszył się w duchu. Uśmiechnął się szeroko i spojrzał na niezadowoloną szatynkę, która odstawiła Nedwina na ziemię. Chłopak momentalnie podbiegł do blondyna i się przytulił.
- Kiedy wyjeżdżamy? - Spytała szatynka.
- No... tak wyszło,  że.... Jutro o dwunastej macie samolot.- Wyjaśnił Blaise.
- Co?!- Krzyknęła i momentalnie wstała i wybiegła za drzwi, zostawiając chłopaków z dziwnymi minami, a Ginny zachichotała lekko.
- Gdzie ją wywiało tak nagle?- Spytał nadal, lekko wstrząśnięty Draco.
Ruda głośniej zachichotała.
- Poszła się pakować. Wiecie jaka jest, zawsze perfekcyjna. Wyślę do niej wiadomość o której,  bo zapomniała spytać. - Wyjęła różdzke z kieszeni i wyszeptała.
- Expecto Patronum.
Z patyka wystrzeliła srebna smuga światła i uformowała się w konia, by po chwili zniknąć z wiadomością dla Granger.
- Czyli jutro na lotnisku o wpół do dziesiątej?- Spytał blondyn.
- Tak, my was odprowadzimy i zostawimy Neda.
Posiedzieli jeszcze chwilę rozmawiając,  w pewnej chwili Dracze wstał.
- Ja będę się zbierać,  do matki jeszcze musze zajść. Trzemajcie się.
Wyszedł na podwórko i aportował się do Malfoy Manor.
***
Wyrzuciła szafę do góry nogami w poszukiwaniu ciepłych ciuchów. Wybrała parę zestawów, które ją zadowalały i włożyła do torby, którą potraktowała zaklęciem zmniejszająco-zwiększającym, tak by wszystko się zmieściło.
Po skończonej robocie zerknęła na zegarek i ze zdziwieniem ujrzała godzinę pierwszą w nocy.
- Nie mam wyczucia czasu... Oj nie mam.- Wymamrotała.
Odłożyła torbę pod drzwi, a sama skierowała się do łazienki by wziąć szybki prysznic.
Przebrana w kłusą piżamkę w kolorowe kropki, położyła się do chłodnego łóżka,  co jej ciało niezbyt dobrze przyjęło i pojawiły się dreszcze oraz gęsia skórka.
Już prawie odchodziła do krainy snów i powiedziała.
- Zapowiada się ciekawy tydzień Malfoy... Nie ma co.
***
Przyznam szczerze, że mnie miniaturka nie zadowala. Głupio napisana i wogóle... zresztą jest dość opóźniona... miała być wcześniej, ale prowadzę także innego bloga, więc nie miałam aż tak dużo czasu. Zresztą sama rzadko jestem w domu, a teraz mam ferie, to bardziej mnie nie ma i po prostu... ciężko mi cokolwiek napisać. Myślę, że zrozumiecie sytuację i nie będzie wyrzutów "co tak późno miniatura?!"
                            
#Włóczykij.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz